Blog > Komentarze do wpisu
„Twój żołądek zawsze jest wypełniony ciepłymi wymiocinami”

    „Twój żołądek zawsze jest wypełniony ciepłymi wymiocinami” - a potem przychodzą wybory i pozbywasz się tego (tym razem nie użyłem cytatu zaczerpniętego z Foucault tylko z znalezionego w idiotycznej części internetu) Następuje zwykły rzyg parlamentarny, reakcja na skutki uboczne przy „otwieraniu trupów”.

    Zadałem sobie temat wyborczy, który miał zaowocować ciekawymi odkryciami, ale nic z tego nie wyszło. Zaczęło się od tego, że zajrzałem na stronę jednego z kandydatów na posłów, gdzie odkryłem, że rajcują go… „transmisje bezprzewodowe”. Oho, nieźle się zaczyna, pomyślałem i zacząłem śledzić, którzy kandydaci na swoich reklamach zostawiają adresy do osobistych stron internetowych. Usiadłem któregoś deszczowego wieczora i przejrzałem te odnalezione strony. Pierwsza konstatacja była taka, że kilka stron, które odwiedziłem to ewidentnie robota zlecona jakimś profesjonalistom – zresztą ktoś kto jest posłem wie, że warto zainwestować co miesiąc parę groszy na profesjonalne prowadzenie takiej strony, by potem znów tym posłem zostać i mieć znowu parę groszy na prowadzenie tej strony i tak w kółko. I na takich stronach żadnych miodów się nie znajdzie, są nudne i przewidywalne – linki do interpelacji, sprawozdania, wystąpienia, aktywność poselska, pierdu-pierdu… Nie ma w tym za grosz człowieka, jest jakieś pierdolone biuro sprawozdawcze, po zobaczeniu tego mam wrażenie, że głos oddany na takiego kandydata to jak wrzucenie monety do automatu – dostajesz jakieś gówno, ale w tej chwili właśnie tego potrzebowałeś. Inni, których strony są amatorskie mają z kolei tak mało materiału, że ciężko tam znaleźć cokolwiek, co może być przyczynkiem do dyskusji, same okrągłe frazesy – „zmienię to”, „będę walczył”, „obiecuję”. Jedyne co znalazłem ciekawego to informacja o tym, że p. Szczekota  był w latach 80-tych milicjantem. Z kolei większość kandydatów z PiSu w zdyscyplinowany sposób promuje centralną stronę propagandową partii i mówi tym samym „jesteśmy tylko żołnierzami na froncie ideologicznym”…

    Stale powtarzającą się obietnicą, którą odnajduje się w materiałach kandydatów, jest ta dotycząca tworzenia nowych miejsc pracy i „sprowadzania inwestorów”. Pan Tarczyński popełnił nawet taki skrót myślowy, że on będzie tworzył miejsca pracy walcząc z nepotyzmem, który powoduje, że ludzie zatrudniani są z klucza partyjnego czy rodzinnego – wg mnie gdyby z tym walczyć to tych miejsc pracy w takim przypadku ubyłoby, sporo stanowisk urzędniczych jest przecież specjalnie tworzonych wg tej zasady (pomijając fakt, że CAŁA administracja państwowa i samorządowa to zbędny aparat i nie są to „miejsca pracy”, lecz „aparat nadzoru”), a tym bardziej PiS nie wyróżnia się niczym jeżeli chodzi o betonowanie struktur administracji. Z kolei pewien kandydat od Kukiza udostępnił (nie wiem czy jest jego autorem) dobre stwierdzenie – „inwestorzy to nie są banany, by ich sprowadzać”, a właśnie na takiej durnej mitologii opiera się wizjonerstwo większości tych kandydatów. Któryś z PiSu chwalił się, że jego kolegą jest europoseł i dzięki niemu tych inwestorów załatwi, choć nie widzę tu żadnego związku. Mam wrażenie, że ci którzy obiecują te farmazony są obecnie urzędnikami i taka jest ich płytka wizja gospodarki i biznesu zarządzanego z poziomu administracyjnego. Gdyby założyli firmę i co miesiąc musieli oddawać prawie 1100 zł samych zusowskich składek może by zrozumieli, że konieczne jest pierdolnięcie w ten chory system państwowych haraczy, by ludzie nie musieli czekać na mitycznych inwestorów i sami próbowali organizować sobie pracę poza szarą strefą i korupcjogennymi tzw. „biurami pośrednictwa pracy”.

    Jak pokazuje samo życie, jego prozaiczny rdzeń, wybory miewają jednak też swoje dobre strony. Mój kolega z każdych wyborów jest zadowolony, gdyż od swojego sąsiada, który jest zwykłą prostytutką partyjną i wiesza karnie na swoim ogrodzeniu przeróżne słuszne banery, owe banery po wyborach zabiera, dzięki czemu ma czym w zimę przykrywać drewno na opał. Co prawda z wyborów na wybory jakość banerów jest coraz gorsza, ale te mordy i tak się przynajmniej do czegoś przydają.



niedziela, 18 października 2015, a_maciek

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-3.vectranet.pl
2015/10/22 22:45:22
Nie dodałeś, że p. Szczekota był nie byle jakim milicjantem lecz jak głosi sam jego oficjalny biogram na wyborczej stronie ''naczelnikiem wydziału kryminalnego w komendzie miejskiej'' bodaj do 2002 r. ! Skoro tak się z tym obnosi jak widać, to znaczy pewnie, że musiał zebrać z tamtych lat niezłe dossier na ''czarną godzinę'' i daje w ten sposób wyraźny sygnał, iż posiada sporą wiedzę o początkach niejednej lokalnej fortuny i kariery politycznej czy akademickiej. Rozjepał mnie też wywiad z nim z ''Echa Dna'' jakby żywcem wyjęty z jakiegoś ''Sztandaru młodych'' czy inszej komuszej gadzinówki, same mniody jak : ''Szykując się do służby w policji, zwanej wtedy milicją... Przyszedłem do policji w 1982 roku jako przygotowany merytorycznie i zawodowo fachowiec.'' - no raczej ! Idealnie stosuje się doń ten faktycznie kapitalny tekst o ''inwestorach'' i ''baranach'', pieprzy coś o ''specjalnych strefach ekonomicznych'', które w takim samym stopniu przyczyniałyby się do rozwoju regionu co trashmarkety wysysając zeń kapitał, panu milicjantowi nie mieści się w głowie, że można by tak coś samemu, bez mitycznego inwestora katarskiego, chińskiego, radzieckiego... jak to mówią : ''czasami człowiek wychodzi ze służby ale służba z niego niekoniecznie''. A propos ostrzegam przed jego resortowym kumplem przesławnym Kisem Kisowskim z którym założyli stowarzyszenie weteranów polimilicji, ten liryczny milicjant, mundurowy który odkrył w sobie powołanie barda, hipis z MO ponoć straszy czasem w knajpie przy Kadzielni, gdzie można usłyszeć jego wycia. W nawiązaniu zaś do tytułu niedawno widziałem na mieście cudny baner : ''Piotr Żołądek : chcę być w waszych sercach''... [ autentyczne ]
Liczniki Popieram Anarchizm