Blog > Komentarze do wpisu
Jestem fundamentalistą

    Rozprawianie o wyniku wyborów czy o nowym rządzie nie ma wg mnie większego sensu, bo wbrew pohukiwaniom i aktywnemu pozorowaniu nic się nie zmieni. Wzruszam ramionami, chyba inaczej niż zwykle, nihilistycznie, na te pojękiwania ludzi załamanych tym, że PiS doszedł do władzy. Naprawdę robi to wam różnicę? „Nic” jest oczywiście słowem-kluczem, skrótem myślowym – nic istotnego się nie zmieni, nic systemowego, zasadniczego, fundamentalnego. I nie sądzę, by stało się to nawet w hipotetycznej sytuacji, gdyby w sejmie znalazło się więcej tzw. „antysystemowców”, np. z ugrupowania p. Kukiza. Nie zmienią się przecież żadne zasady, zaczyna się jedynie nieistotny proces „porządkowania”, dokładnie tak jak w tytule jednego z „prawicowych” mediów – „Zaczynamy nasze porządki…”. Trochę dużo tu cudzysłowów, ale mam duże wątpliwości, by pisać o politycznych kręgach władzy jako o prawicowych bez tego cudzysłowu, coraz trudniej bowiem uporządkować definicje nurtów politycznych. Ale wracając do nadchodzących porządków, zdają mi się one być sprawą jedynie wizerunkową, dokładnie jak to ma miejsce w sprzątaniu, czyli odkurzanie, układanie lub raczej przekładanie, chowanie (chwilowo) zbędnych rzeczy. To nie będzie nawet krótki remont. I kolejny raz zdałem sobie sprawę, że jestem wolnościowym fundamentalistą, któremu nigdy nie przypasują kosmetyczne zmiany w systemie niewolnictwa, bowiem państwo nie zmienia swej istoty po żadnych wyborach, wciąż jest monumentalnym narzędziem ucisku, przemocy, kontroli, zawłaszczania i wymuszenia. Wybory okazały się po raz kolejny formą gry planszowej, w której tym razem to PiS wyrzucił same szóstki kostką do gry i żadnej większej filozofii nie ma co do tego przypisywać [wielu ludzi mówiło wprost o głosowaniu na nich dla umocowania zasady skuteczności – razem z prezydentem i większością w parlamencie mają po prostu działać i przestać pierdolić].

    To „nic się nie zmieni” jest niezależne od przemijających rządów i ma o wiele głębsze podłoże, ukazane ostatnio w dosyć oczywisty sposób przy okazji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie OFE. Główną tezą uzasadnienia było to, że pieniądze przekazywane na nasze indywidualne konta emerytalne do OFE w ramach II filara nigdy nie były nasze, bowiem zawsze były „publiczne” jako podatek celowy. Wszelkie składki ściągane przymusowo są  traktowane jako środki do regulowania obecnych zobowiązań państwa i nie mają nic wspólnego z własnością prywatną. Co jeszcze w takim razie jest nasze, a co w każdej chwili możemy stracić? Oczywiście – kolejne fragmenty wolności. To tworzy obraz zapożyczony niemal dosłownie z „Matrixa”, gdzie ludzie pokazani są w ponurej scenie jako wielka elektrownia, monumentalny zestaw baterii służący jedynie do zasilania systemu. Pieprzenie o tych mało istotnych przesunięciach w wieku przechodzenia na emeryturę czy innych drobnych korektach nie zmienia przecież zupełnie nic w podejściu do tego, co jest naszą własnością i na ile my jesteśmy własnością państwa czy też jego biologiczną kartą kredytową.

    Wielki medialny spór o techniki edukacyjne, czyli o kształt szkół, o istnienie gimnazjum, wiek dzieci posyłanych w szpony państwowej edukacji nie wnosi nic do zasadniczej dyskusji – dlaczego w ogóle państwo ma tak wielki wpływ na edukację, na kontrolę życia dzieci i ich rodziców, dlaczego opór przeciw tym praktykom może być wręcz kryminalizowany. Już zupełnym absurdem już jest to, że państwo zajmuje się produkcją podręczników, jakby mało było tego, że zajmuje się dostawą usług edukacyjnych, które nie mają niemal żadnej alternatywy, niemal tak, jakby monopol na edukację był priorytetem państwa podobnym do produkcji bezpieczeństwa. Zapomina się w tych kłótniach i rozpaczliwych zawołaniach związków zawodowych nauczycieli (ostatnio przy okazji zapowiedzi likwidacji gimnazjów) o czymś tak ważnym jak prawo rodziców do decydowania o swoich dzieciach. Monopol państwa czyni ze szkół publicznych szkoły de facto pro-katolickie, z dodatkową wizją wprowadzenia nowego przedmiotu jakim miało by być „wychowanie patriotyczne”, który mógłby się stać kolejnym indoktrynacyjnym narzędziem i nie mam zamiaru słuchać o powinnościach wychowawczych państwa wobec „małych obywateli”, bo to w ogóle nie spełnia swojej roli. Swoją wychowawczą rolę system ukazuje w zbyt wielu dziedzinach życia, począwszy od koncesjonowania związków małżeńskich (gdyby nie miało na nie monopolu nie byłoby zbędnych dyskusji kto z kim jaką umowę chce podpisać na wspólne zobowiązania życiowe), nadzoru technik leczenia, kontroli i penalizacji używek, zakazu sprzedaży pewnych kategorii napojów i przekąsek w szkołach, ingerencji karnej w wolność wypowiedzi, nieustannego monitoringu policyjnymi kamerami i prewencyjnego monitorowania sieci internetowej, dotowania mediów państwowych, aż po cały zestaw przepisów regulacyjnych w sferze pracowniczej, budowlanej, biznesowej, kończąc na reglamentacji prawa do samoobrony.

    Ciężko nawet napisać kilka zdań o niemocy wobec nieskończonej ilości regulacji prawnych, narzucanych nie tylko przez państwo polskie, ale i przez szereg instytucji europejskich lub międzynarodowych, które jakimiś mało upublicznionymi traktatami zobowiązują nas do ich przestrzegania. Dlatego entuzjastom nadchodzących jakoby zmian po ostatnich wyborach parlamentarnych i prezydenckich mówię zdecydowanie nieprzekonany – nie zmieni się nic fundamentalnego, dopóki system będzie opierał się na wszechobecnym przymusie i nieustannej kontroli.



wtorek, 17 listopada 2015, a_maciek

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-3.vectranet.pl
2015/11/20 16:10:02
Przyznaję, jesteś konsekwentny i to mi się podoba nawet jeśli nie podzielam Twoich libertariańskich zapatrywań. Zmiana : ''edukacja seksualna'' vs. ''wychowanie patriotyczne'' - jakiś koszmar, oto właśnie zatrute dziedzictwo masońskiej Komisji Edukacji Narodowej jak widmo wciąż ciążące nad nami. Tezy wpisu korespondują nieco z poniższym tekstem, choć poglądów politycznych autora tym bardziej nie podzielam patrząc trzeźwo nie sposób odmówić wielu jego spostrzeżeniom słuszności :

www.konserwatyzm.pl/artykul/13339/trzej-panowie-m
-
2015/11/21 18:06:11
Wg mnie bardziej jest to wolnościowy anarchizm, libertarianizm bywa krępujący przez spięty doktrynalizm.
Od wpisu minęło kilka dni zaledwie, a światek polskiej polityki pokazał na czym polega zawłaszczanie państwowego, upartyjnianie prawa, monopolizowanie decyzyjności, czyli... nic nowego. Dokładnie to, na co pozwalają procedury w ramach systemu, traf taki, że padło akurat na ogrom możliwości potencjału PiS.
A w linkowanym artykule faktycznie zbieżne tezy - "nad Wisłą zostanie zachowane status quo" i niezależnie czy firmuje je Michnik czy Maciarewicz.
-
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-3.vectranet.pl
2015/12/11 04:53:04
I trudno doprawdy spodziewać się czego inszego skoro PiS jest opozycją wewnątrzsystemową, zresztą z pełną świadomością tego faktu oddałem na nich głos bo nie jestem ''fundamentalistą'' i jak już pisałem tu kiedyś nie wierzę w zaistnienie w obecnych warunkach szerokiego faktycznie antysystemowego ruchu choćby z tak prozaicznego powodu jak potrzeba skombinowania na ten cel niezbędnych funduszy i to znacznych a sami obywatele czy raczej zbywatele posiadają ich z definicji zbyt mało zaś możny polityczny sponsor płaci i wymaga, poza tym PiSowcy nigdy nie ukrywali, że są ''państwowcami'' stąd nie sposób zarzucać im, iż to państwo ''zawłaszczają'' - a co, mają je obalać ? Wybitnie ułatwia im to opozycja za przeproszeniem, banda histerycznych pajaców z Komitetu Obrony Doopy takich jak Petru, typowy przedstawiciel ''klasy pasożytniczej'' pod której potrzeby zmajstrowano obecny RPRL podobny w tym do swego guru, nawróconego na neoliberalizm komucha Baal-cerowicza, ''wolnorynkowiec'', który nigdy nie parał się biznesem zasiadając permanentnie we władzach państwowych instytucji i banków, gdzie min. był ekspertem od ''klimatu inwestycyjnego'' czyli ekonomicznego globalnego ocipienia, generalnie książkowa wręcz ilustracja zasady : ''mój mąż jest z zawodu dyrektorem''. Czerwone mastodonty bezczelnie wrzeszczące ''precz z komuną !'', mafijni oligarchowie broniący ''demokracji'', skompromitowani hipokryci i błazny :

niewygodne.info.pl/artykul6/02671-Szczyt-hipokryzji-PO-ws-wykonywania-orzeczen-TK.htm

Narażę się, ale ponieważ nie jestem tak pryncypialny i trzeźwo patrzę na rzeczywistość dotychczasowe działania PiS oceniam na + póki co, w ramach obecnego systemu inaczej się nie da, trudno grać fair z gangsterką, jeśli coś mogę zarzucić politykom tej partii to raczej właśnie zbytek skrupułów, tu potrzeba radykalnych rozwiązań jak w filmie ''Imigranci'' [ w oryg. ''Dheepan'' ], który niedawno widziałem w kinie, polecam skądinąd, nie ma co się z żulią obcyndalać i bez obaw, Kaczafi nie zbuduje nam państwa policyjnego bo już tego dokonał ten piękny i słuszny kaczor ''całuję rączki cioci Makreli'' Donald, poza tym Jarosław to nie typ polityka a la Piłsudski, drugiego zbawcy klasy-rasy na kobyle nie będzie.
Liczniki Popieram Anarchizm