Blog > Komentarze do wpisu
POLUBAWSKI REFLUKS

    POLUBAWSKI REFLUKS. Jestem zniesmaczony panem Lubawskim, czuję zwykły niesmak i zgagę, no i stąd mój refluks. Dla tych, którzy nie znają tej medycznej terminologii napiszę wprost – najzwyczajniej chce mi się rzygać od tego co ten pan mówi, jakie działania inicjuje, czym sam się zajmuje, czego zaniechuje, a może przede wszystkim jaką atmosferę wokół siebie generuje. Atmosferę poparcia dla głupoty, ignorancji, pyszałkowatości, krętactwa, solidarności etatów i odepchnięcia lub wręcz poniżenia mieszkańców Kielc, jako partnerów do dialogu. Nie będę rozwijał całej historii (od tego są organizatorzy referendum), zamieszam tylko lekko patykiem w tych owocach refluksu. I choć nie chciałem pisać elaboratu, to i tak jest tego w cholerę. Problemem bowiem jest poza obrzucaniem się zarzutami, brak spojrzenia na głębokie dno (właśnie, dno) prezydentury i osoby WueL’a.

    BĘDZIE REFERENDUM! Po raz kolejny zainicjowano próbę odwołania p. Lubawskiego ze stanowiska prezydenta Kielc, z etatu, który zgodnie ze swoim budowlanym doświadczeniem obetonował w sposób niemal doskonały. Uczestniczą w tej inicjatywie różni ludzie i środowiska, dla których WueL nie jest ideologicznym wrogiem, bo akurat trudno mu przypisać nawet jakąś ideologię (gdyż popieranie postulatów pewnych partii politycznych nie będących samych w sobie czymś takim, nie jest dowodem na wyznawanie jakiejkolwiek linii ideologicznej), jest tylko osobą, której podległy etatystyczny aparat więcej szkodzi niż pomaga Kielcom. Zgodni w swym sprzeciwie wobec tej persony są ludzie, którzy również są zawodowymi i ideowymi etatystami (np. związani z SLD), sprzeciw dotyczy polityki miasta, jako formatu zarządzanego zbyt personalnie przez pana WueL; jest sprzeciwem wobec stylu zarządzania. Próba zorganizowania referendum się udała, odbędzie się w Kielcach 12 czerwca. Fantastycznie, fajerwerki, fala meksykańska!

    ODBIŁO MI SIĘ TERAZ TYGODNIKIEM „EM KIELCE”. W ostatnim numerze z 26 maja przeczytałem felieton p. P. Michalca, w którym próbuje udowodnić, że referendum nie ma sensu, podobnie zresztą jak sam Lubawski. Główną osią rozumowania jest umocowanie polityczne Wojciecha L. : „Po dojściu do władzy PiS, jako społeczność Kielc mielibyśmy odwołać Lubawskiego, który ma poparcie tej partii?”. Potem jest o braku wyobraźni autora felietonu, który sobie nie wyobraża nikogo innego współpracującego z ministerstwami PiSu i  z obecną Radą Miasta (zapominając o tym, że W.L. właśnie raczej słabo współpracuje z RM). I być może to najbardziej boli u popleczników prezydenta – ślepa wiara, brak wyobraźni, bezmyślna dyscyplina partyjna/samorządowa, zupełny brak przyswajania argumentów, które mówią o tym, jak Lubawski szkodzi Kielcom i jego mieszkańcom.

    IDEA REFERENDUM MA REALNE POPARCIE. To jest najwspanialsze, że jest to zapowiedź tego, że ludzie chcą wypowiedzieć się w swoim własnym imieniu w konkretnej sprawie, nie tak jak na wyborach - przekazać dość płynne, mało skonkretyzowane poparcie dla ugrupowań, które po uzyskaniu mandatów są tylko umownymi, lub wręcz mitycznymi „przedstawicielami”. Zorganizowanie takiego ruchu inicjatywnego, zrealizowanie oddolnych działań, poświęcenie swojego prywatnego czasu nie dla władzy, nie dla pieniędzy, to jest coś, czego Lubawski nigdy nie zrobił.

    REFERENDUM JEST TYLKO W SPRAWIE ODWOŁANIA LUBAWSKIEGO. Nie dotyczy wyboru innego prezydenta, wyłonienia nowego kandydata, jest działaniem mającym zwalczyć chorobę, a nie zaproponować inną w zamian. Lokalni politycy, dla których normalna jest praca z budżetem partyjnym, z mediami, ze wsparciem znanych person, z rzeszą wolontariuszy jako niemal  darmowych pracowników odwalających czarną robotę przy każdych wyborach, dla tych polityków jest niezrozumiałe, że ktoś chce skasować pionka na szachownicy, nie wskakując na jego pole. Mentalność gangów, które nigdy nie potrafią zostawić rewirów bez jakichkolwiek wpływów.

    LUBAWSKI NIE ZEBRAŁ ŻADNEGO GŁOSU POPARCIA, zrobili to za niego ci, którzy zbierali podpisy dla komitetów, z których startował. Porównywanie ilości głosów z wyborów w 2014 roku z tymi, które się znalazły na listach poparcia referendum jest najzwyczajniej idiotyczne - ogromna ilość błędów na nich wynikała z tego choćby, że trzeba tam podać dane (a wiem, że ludzie się tego najzwyczajniej boją, gdyż listy poparcia – inaczej niż głosy na wyborach, nie są anonimowe), a nie tylko postawić krzyżyk. W ogóle natomiast nie trzeba zbierać podpisów pod kandydaturą na prezydenta miasta, bowiem ten jest zgłaszany przez komitet wyborczy, który zarejestruje swoje listy w co najmniej połowie okręgów wyborczych. Za Lubawskiego robotę odwalili więc ci, którzy walczyli o stołek radnego, ci którzy są scementowani tym wieloletnim układem, etatystycznym perpetuum mobile, pracownicy urzędów, ich rodziny, ludzie związani ze spółkami samorządowymi lub z nimi współpracującymi. Z kolei dla mnie głos oddany w wyborach nie jest poparciem dla danej osoby: gdybym na przykład poszedł z jakimś osłabieniem umysłowym na ostatnie wybory prezydenta RP i zagłosował na Komorowskiego/Dudę i ktoś by mi później powiedział, że poparłem personalnie tego… kogoś, to bym musiał mu zwyczajnie strzelić w ryj. Głos w wyborach przekazywany jest układowi, jest wyrazem niemocy, jest bezradnym poddaniem się temu przedstawicielskiemu wynaturzeniu. Głosy oddane w wyborach są niemal równe za, co i przeciw. W przypadku Lubawskiego – były to po części głosy przeciw wszystkim pozostałym kandydatom; był to lęk przeciw zmianom, przeciw partyjnym rządom w mieście (niestety sporo ludzi „docenia” bezpartyjność WueL’a); były to głosy za status quo, za zachowaniem etatów; były to głosy za finansowaniem tych wszystkich nieistotnych dla rozwoju miasta bzdur, w których w końcu pracuje sporo ludzi; być może były to głosy kibiców Korony, obawiających się upadku klubu. Były to też głosy oddane „z przyzwoitości” przez tych, którzy dla „obywatelskiego obowiązku” chodzą na wybory. Ilu z nich rzeczywiście i świadomie wybrało „program” Wojciecha L. , ilu wybrało akurat jego na najważniejszego urzędnika w mieście? Być może mniej niż ci, którzy poparli ideę referendum. Sam głosowałem wtedy na przypadkowego kandydata, tylko po to, by ilością ważnych głosów dać szansę na zrównoważenie proporcji „Lubawski vs reszta”, by nastąpiła druga tura, poparłem więc tylko ewentualność odrzucenia WueL’a właśnie w drugiej turze. Nie udało się.

    DLACZEGO WARTO ODWOŁAĆ LUBAWSKIEGO? Choćby po to, by pokazać, że przedstawiciele w tej wersji demokracji jednak są odwoływalni – jako przestroga dla wszystkich pozostałych. Ale być może ważniejsze jest, by pokazać tym, którzy uwierzą w ideę referendum, że część władzy da się przejąć jednak w taki sposób, że nie jesteśmy tylko maszynkami do oddawanie swojego głosu raz na cztery lata, że można odzywać się także wtedy, gdy nas nikt nie pyta i gdy narasta jakiś problem, którego władza nie chce, nie umie rozwiązać lub robi to partykularnie. I w końcu odwołać po to, by poszukać innej drogi, gorzej już naprawdę być nie może.

    ŚRODKI PUBLICZNE SĄ WYKORZYSTYWANE DO CELÓW PRYWATNYCH PRZEZ LUBAWSKIEGO. Nie są to co prawda cele tak oczywiste jak wczasy czy nowy dom lub samochód, ale jego osoba na tym stanowisku realizuje prywatne pomysły, marzenia i wizje za publiczne pieniądze. Zysk nie jest materialny, ale czyż nie tak buduje się do dziś świątynie, plebanie i kaplice? One nie są w końcowym efekcie własnością proboszczów, nie są dziedziczone, ale większość z nich buduje je „pod siebie”, zgodnie tylko ze swoją wizją. Świecka, urbanistyczna świątynia p. Lubawskiego nie wygląda wcale bardziej ubogo, choć jej twórca nie pozłaca (na szczęście) dosłownie „swoich” dzieł. Widzimy jak kierunkowany jest „rozwój” Kielc, dokąd zmierzają osobiste ingerencje prezydenta, lub też czego nie dotyczą – stawia na wizerunkowość, budowanie marki Kielc (tu choćby „Korona”) i ich estetycznego oblicza (i w tym zakresie, a nie funkcjonalności może trzeba szukać fenomenu przystanków), pewne kierunki kultury, pomijając niemal całkowicie rozwój gospodarczy miasta i regionu (np. lotnisko jest wizją, nie mającą wpływu na realne miejsca pracy i dochody). Stąd mam czelność twierdzić, że WueL jednak wykorzystuje stanowisko do celów prywatnych, do zaspokajania własnych ambicji. To, że środki (np. unijne) są wykorzystywane zgodnie z prawem, że procedury są zachowane, nie zmienia faktu, że kierunek jest spersonalizowany, jest realizacją osobistych aspiracji.

    CZY LUBAWSKI NAPRAWDĘ NIE MOŻE SPRZEDAĆ „KORONY”? Ależ nie musi, bo już dawno ją sprzedał, nam, podatnikom. Staliśmy się jej niechcianymi właścicielami nie posiadającymi oficjalnych udziałów i nie mającymi głosu w radzie nadzorczej. Gdy ten pośrednik, zwany prezydentem miasta, odsprzeda komuś innemu ten klub sportowy, dostaniemy nawet za to pieniądze – w postaci kwot, których nie dołożymy w latach następnych. Gorzej niestety, gdyż z powrotem zabierze je nam Lubawski i zainwestuje w swoje kolejne projekty.

    CZY LUBAWSKI JEST CYNIKIEM? Te wszystkie niesamowite wykręty, wymyki, uniki i zaciemnienia związane ze sprzedażą „Korony” pokazują, że WueL świetnie wpisuje się w paradoks Epimenidesa, o tym, że zawsze kłamie – o tym, że czegoś nie może ujawnić, że niedługo, że rozmawia, że są inwestorzy, że jak się sezon skończy… On nie kłamie, obiecując sobie, że będzie zawsze trochę kłamał, mataczył dopóki tylko będzie mógł, byle tylko jak najdłużej trwała instytucja miejskiego klubu sportowego – on jest zwykłym cynikiem, który musi korzystać z narzędzia obłudy, by bronić wartości, których my, ciemny lud, nie jesteśmy w stanie docenić. Więc ja, ciemny lud, odmawiam współpracy z tym… wąsatym cynikiem.



wtorek, 31 maja 2016, a_maciek

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-05.vectranet.pl
2016/06/01 03:34:19
Niestety obawiam się iż rzecz sięga głębiej niż personalia, wygląda mi na to, że przypadek Wojciecha L. jest lokalną mutacją patologii o znacznie szerszym zasięgu co jednak oczywiście w niczym nie stanowi dlań usprawiedliwienia jako dobrowolnego jej beneficjenta, nie ciągnięto go przecież wołami aby nałożyć ''brzemię'' wojewody a później prezydenta miasta. Dobrze już przed paroma laty ukazali to lewacy z tzw. ''ruchów miejskich'', jakie wnioski z tego wyciągnęli to już insza inszość - akurat możemy obserwować na naszym podwórku smutny widok dogorywania tej idei, większość ich działaczy zgubiło parcie ku ''realnej'' [ czyt. zinstytucjonalizowanej ] polityce co w praktyce sprowadza się do smętnego dreptania na manifie za przewodem pewnej skompromitowanej do szczętu kreatury czy żałosnych prób zdyskontowania nakręcanych wcześniej jak widać nie całkiem bezinteresownie inicjatyw społecznych itp. choć przyznam, że niespecjalnie z tego powodu cierpię, cóż, nie mój cyrk nie moje małpy:) Tak czy siak trafnie w poniższym wykładzie ujęto sedno problemu - ''Miasto postindustrialne to miasto w permanentnym kryzysie'' :

www.youtube.com/watch?v=TK8MRTBtPkY

- to tłumaczy obłędną spiralę zadłużenia, sam chory model [niedo]rozwoju miasta pozbawionego podstaw swej egzystencji, sensu właściwie wręcz je wymusza. Wyjaśnia także skąd biorą się te wszystkie idiotyzmy Lubawskiego o Kielcach jako ''mieście usług'' czy ''ośrodku kulturalnym'', okazuje się, że to nie objaw jego megalomanii a lenistwa umysłowego by nie rzec dosadniej, odtwórczego lansowania pomysłów zaczerpniętych skądinąd usłużnie jedynie wdrażanych na miejscu, wreszcie czyni jakoś tam zrozumiałym chocholi taniec miejskich urzędników wokół budżetu i ich ''gorączkę koncepcyjną'' przypominającą zataczanie się pijanego u płotu, jak i nieustanne puchnięcie wziętych z doopy ''muzeów kultur'' i ''centrów dialogu'' żerujących na kroplówce grantozy [ oczywiście, powtarzam, nie stanowi to żadnego rozgrzeszenia dla lokalnych włodarzy, nadal pozostaje otwartą kwestia czy w ramach tak niekorzystnego systemu można by jednak ugrać więcej, istnieją przykłady świadczące, że i owszem niemniej pytanie brzmi na ile zależy to od samorządu ]. Przypomnę jednak gwoli uczciwości iż formalnie rzecz biorąc rządzi Rada Miasta zaś prezydent jedynie wykonuje jej uchwały stąd nawet czyniąc poprawkę na realny układ sił i tak radni ponoszą przynajmniej część odpowiedzialności za obecny burdel tym bardziej, że mieli w przeszłości okazję i to niejednokrotnie spuścić Wojtka choćby za to iż o ile mi wiadomo ''Korona'' przez blisko 2 lata miała być finansowana całkiem nielegalnie z budżetu miasta zanim ''stało się to modne'' tzn. prawnie usankcjonowane. Jednak w ''złotej epoce'' magicznych chińskich inwestorów oraz radosnego zadłużania miasta żadnemu z tych krótkowzrocznych tumanów jakoś specjalnie to nie przeszkadzało, dopiero kiedy unijna kasa zaczęła płynąć nieubłaganie coraz cieńszym strumykiem a i kurek z kredytami począł się zakręcać przybywało wprost proporcjonalnie w coraz szybszym tempie ''przebudzonych'' niemal jakby objawił się na miejscu jakiś finansowy Budda:) Dlatego jeśli idzie o referendum pójdę na nie bo popieram samą jego ideę wszakże oddam głos nieważny, gdyż podzielam zdanie jednego ze znajomych, iż w obecnej sytuacji odwołanie Lubawskiego to wręcz dlań przysługa, będzie mógł strzelić focha zgrywając kolejną z lokalnych prowincjonalnych primadonn co to na swych pluszowych krzyżach zmuszone są cierpieć towarzystwo miejscowej hołoty, zafundujemu mu w ten sposób jedynie upragnione wywczasy w ''wielkim świecie'' czyli krakówku lub u ''infantki'' oraz zięcia w ciepłym, kojącym stargane nerwy użeraniem się z niewdzięcznym ''ciemnogrodem'' klimacie, tam już do woli pielęgnować będzie urażoną dumę bowiem ''rzucał perły przed wieprze'' nasz wizjoner.
-
2016/06/01 06:12:50
@Anarcha masz rację jeśli chodzi o radnych, trudno pominąć rolę w oraniu dyskusji jaką ma p. Bogucki, nie sposób przemilczeć praworęcznej roli p. Kozy, to świadczy jedynie o jedności i sile tego neo-masońskiego stowarzyszenia "Samorząd 2002". Być może nie odzywali się w RM ci, którzy mieli coś do stracenia - p. Machnicki, szef struktur miejskich PO, jakoś nie błyszczał gdy jego koleżanki z klubu starały się zedrzeć szaty z króla, może stanowisko dyrektorskie go trzyma czy też paraliżuje?
A co się stanie z p. Lubawskim mnie osobiście zupełnie nie interesuje, niech zniknie nawet w Rumunii, niszczy mi zdrowie psychiczne i fizyczne też, powodując refluksy...
-
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-05.vectranet.pl
2016/06/01 22:53:12
A to co innego, masz prawo do ''osobistej vendetty'' lub by rzecz po pra-neo-słowiańsku ''wróżdy'':)
Liczniki Popieram Anarchizm