Blog > Komentarze do wpisu
Niedziela będzie dla nas, czyli żegnamy Lubawskiego

    Wojciech Lubawski jak zwykle stosuje kampanię, w której nie ma NIC merytorycznego. Tym razem broni swojej posady, publikując gdzie się da swoje banalne przesłanie „POPIERASZ MNIE – NE IDŹ NA REFERENDUM”, być może zdając sobie sprawę, że walka na wymianę argumentów mogłaby być dla niego bolesna, jeżeli nie w ilości głosów (bo niestety ma dość zdyscyplinowanych wyborców), to ukazałaby jego oczywistą miałkość i wąsatą nijakość. Mam nadzieję, że ta logika nie zawiedzie, że na referendum nie pójdą tylko ci, co popierają Lubawskiego, ostatnio było ich 35 000, więc pozostałe 125 000 pójdzie oddać swój glos. Każdy, kto na referendum nie pójdzie będzie musiał się liczyć z tym, że będzie potraktowany epitetem, dla mnie obraźliwym, iż jest poplecznikiem Lubawskiego, zgodnie z tym, co on sam proponuje. Promuje przede wszystkim nie posiadanie własnego zdania, zachęca do nie myślenia, do bierności i milczenia.

    Mam w domu kartkę pocztową (materiał sponsorowany ze środków prywatnych), podrzucaną kielczanom, na której jest zdjęcie fantasmagorycznie oświetlonego urzędu miasta z podpisem „Kielce – nasza duma”, ale choć muszę przyznać, że fotografia jest świetna – to nadrealistyczna, właśnie typowo pocztówkowa, przekoloryzowana, jak i cała prezydentura WueL’a. Blichtr, fashion, granit i nic poza tym.

    Ostatnie dni to sprytnie wyciągnięta afera z wyrokiem skazującym dla Maksa Materny. Sama historia jak to zwykle bywa w życiu, nieciekawa, jak setki innych, tylko problemem jest to, że jej bohaterem jest rzecznik Komitetu Referendalnego. Rozprawa odbyła się na tydzień przed referendum, dotyczyła zdarzenia z 2013 roku, oskarżony nigdy nie był przesłuchany w  związku z tą sprawą, nie został przez sąd powiadomiony o tej rozprawie, na której zapadł wyrok, nie został o niej powiadomiony też przez adwokata z urzędu. Sąd Rejonowy idealnie się wpisał w moment, tak wycyzelowany termin fantastycznie przysłużył się Lubawskiemu i jego masie zasiedziałych w urzędach przyjaciół – czy naprawdę trudno uwolnić się od paranoi, od wyjątkowo mocnego złudzenia nieprzypadkowości w tej sytuacji? Nie obchodzi mnie zbytnio Maks, jako osoba, jako właściciel knajpy, nie bywam u niego w klubie nawet na koncertach, więc dura lex, sed lex, ale… Ale to doskonałe odwrócenie uwagi od właściwej sprawy – od referendum; to przepyszna okazja, by sączyć gówniane komentarze na zupełnie inny temat, by dać pożywkę sępom z mediów i internetowym trollom.

    Jak zwykle moja ulubiona pro-lubawska agitka „eM Kielce” nie zasypia gruszek w popiele w obronie swojego mentora – przyjaciel Wojciecha, p. Natkaniec, współautor książki z nim napisanej, smaży felieton lukrujący dokonania prezydenta i wylicza jego dokonania. Cóż, 14 lat urzędowania z automatu niejako te zasługi przypisuje, coś przecież musiał robić w pracy przez te lata. Problem jest wciąż nieco inny – wiele, jeśli nie większość z tych inwestycji wykonano z funduszy unijnych, a projekty złożone zostały często wg osobistych aspiracji WueL’a, a nie są one często tym, czego oczekują mieszkańcy Kielc, no ale skoro nie podejmuje dialogu na ten temat, to wciąż chełpi się tym, że wbił łopatę nie swoimi rękoma. Stąd ten zrozumiały wkurw bezradności na to, jakie inwestycje w mieście są realizowane. Inną laurkę na zamówienie opublikowała gazeta „Pasażer” wydawana przez kieleckie MPK, a był to wywiad z radnym Borowcem, który wprost twierdzi, że organizatorom referendum  „nie uda się grać regułami demokracji”, bo demokracja ma na imię Wojciech i została ustanowiona w wyborach 2 lata temu.

    Ogromny niesmak aż do wyrzygu wywołuje to, co można wyczytać na forum „Echa dna” – ja wiem, że nie powinienem tam zaglądać, to samo mówili mi to moi rozsądni znajomi, gdy dzieliłem się z nimi swoimi wrażeniami, ale przy okazji artykułu o skazaniu M. Materny niestety się w to bagno zagłębiłem… To idealny, wręcz książkowy przykład i dowód tego, że istnieją ludzie, którzy dostają kasę za wylewanie pomyj na forach, za klepanie bzdur, za produkowanie i powielanie tak samo brzmiących wpisów, za bronienie Lubawskiego, za smarowanie gównem całej inicjatywy referendalnej i ludzi, którzy są z nią związani. Jakiej pokrętnej argumentacji trzeba użyć, by wyprowadzić tezę jednego z tematów tego forum – „Jesteś przeciwko lewakom – nie idź na ich referendum”, w sytuacji, gdy jednymi z jego inicjatorów byli też korwiniści, w obliczu tego, że Lubawski jest idealnym przykładem etatysty, który w socjalistyczny sposób czerpie pełnymi garściami z coraz wyższych podatków, gnębi przedsiębiorców i pielęgnuje urzędniczą pajęczynę powiązań? Można to zrobić chyba tylko za pieniądze, byle tylko naprodukować sztucznego smrodu.

    Całą postać i prezydenturę Lubawskiego dość dobrze charakteryzują 2 jego inicjatywy, o których jakoś rzadko wspomina: dość brutalna próba złamania strajku kierowców MPK przy pomocy wynajętych bandziorów z firmy ochroniarskiej w 2007 roku, pokazująca, że kompletnie nie interesuje go dialog i rozwiązywanie problemów, które psują jego wizję, by zresztą po latach cynicznie szczycić się tym, co osiągnęło kieleckie MPK (którego by pewnie nie było, gdyby udało mu się zrealizować jego ówczesne pomysły, a dziś woziłaby nas nie-kielecka Veolia). Drugim świetnym zobrazowaniem jego charakteru jest budżet obywatelski – inicjatywa, którą mocno zlewał przez pierwsze lata, gdy pojawił się ten temat. Czemu? Bo wymaga jakiegokolwiek dialogu z pospólstwem, zakłóca harmonię jego osobistej wizji, rozdaje inicjatywę anonimowym obywatelom. Teraz natomiast szczyci się tym sprawnie działającym mechanizmem jakby było to jego osobiste dzieło.

    Mam nadzieję, że to wszystko skończy się w niedzielę, że moimi sąsiadami i znajomymi nie są tylko „poplecznicy Lubawskiego”, którzy zostaną w domach by nie myśleć i nie mówić.



piątek, 10 czerwca 2016, a_maciek

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Anarcha, *.dynamic-ra-05.vectranet.pl
2016/06/11 01:20:10
Dobry wpis, niemniej uparcie obstaję przy swoim tym bardziej, że Wojtek ułatwił mi sprawę skoro jak widać dlań sam akt głosowania nawet nieważny jest wypowiedzeniem wotum zaufania wobec jego rządów, jeśli pozwoli mi to zarazem uniknąć firmowania działań faktycznie szemranego raczej towarzystwa, które stoi za inicjatywą referendum nic więcej ponad to nie potrzebuje do szczęścia:) To smutne wielce iż MPK doświadczone tak arogancją Lubawskiego stoi dziś po jego stronie natomiast profilowanie konfliktu po linii podziałów ideologicznych jest objawem epickiego wręcz spierdolenia mentalnego tym bardziej, że akurat miejscowi ''lewacy'' długo nader byli akurat przeciwni referendum uruchamiając nawet odpowiednią stronę o wymownym tytule ''Referendum ? Nie warto'' i dopiero za pięć dwunasta zmienili zdanie, niestety tyczy to też drugiej strony - by daleko nie sięgać wspomniany lokalny aktyw ''zrazem'' bredzi teraz na swym profilu : ''12 czerwca pójdziemy wyrazić naszą dezaprobatę dla rządów Wojciecha Lubawskiego i prawicy, która go wyniosła do władzy'', tymczasem wśród popierających tegoż obok faktycznie Lipca z PiS można obaczyć także byłego prezydenta miasta Stępnia z SLD czy Góździa z PSL oraz fashionistkę Migoniową stojącą na czele lokalnego oddziału fundacji, jakiej szefuje były sędzia TK Stępień, onże ten sam co uprawia jawny niemal rokosz wobec obecnego ''kaczofaszystowskiego'' reżimu. Owszem, Lubawhera wspiera oficjalnie kościół i środowiska katolickie [ nie wszystkie jednak czego dowodem choćby ''przebudzona'' p. Sołtysiak ] stąd Ryczan ryczy ale przecież w jego obozie można znaleźć także nader liczne postaci całkiem spoza tego kręgu typu pewnego przydupasa, któremu nadano kapitalne i jakże trafne miano ''feng szui'':) Prawda wygląda tak, że mamy na miejscu do czynienia z typową ''partią trzymającą za władzę'' a więc mówiąc wprost sitwą, gdzie liczą się jedynie układy towarzyskie i podział wpływów, mieszanie do tego jakiejkolwiek ideologii, obojętnie prawo- czy lewoskrętnej jest objawem zaślepienia o ile wręcz nie złej woli. Na koniec co się tyczy ''Echa Dna'' : nie wiem jak tam z forami ale lektura papierowej szmaty niesie czasem wiele radości, osobiście nie wydałbym na toto złamanego grosza niemniej korzystam, że osoby mi bliskie czynią to kierowane jakimś uzależnieniem, zwłaszcza ubawił mnie pewien solidarnościowy leśny dziadek wyciągnięty z doopy na potrzeby zdissowania obecnego głosowania [ się mi zrymowało ], niejaki Stan Bieniek zamieszkały obecnie w jułesej ale świetnie wyznający się, zapewne telepatycznie, na lokalnych sprawach, jego rzyg mentalny na referendum i jego inicjatorów a przy okazji koncertowe wręcz wylizanie dupala prezydentowi wraz z rodzynami na glanc to jest wprost coś epickiego a rzekłbym wręcz epifanicznego ! Nawiasem trza by zapytać znanego nam obu solidarnościowca z krwi i kości co sądzi o tym panu, mi tu jedzie - a raczej szczycę się dobrym węchem do ludzi - jakimś prowokiem, w najlepszym razie to nieszczęsna jednostka, która została ordynarnie użyta nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Tak czy siak : do urn panowie i panie !
Liczniki Popieram Anarchizm