Blog > Komentarze do wpisu
Wątpliwości naczelnego funkcjonariusza

   Czytając dzisiaj info różne, trafiam na skrót przemówienia najważniejszego funkcjonariusza w państwie. Przemawiają przez niego różne wątpliwości, jakby się wahał, czy służy po dobrej stronie. W przemówieniu zadaje pytanie „Po co istnieje państwo?”. Z ciekawości włączam film z tego przemówienia, masochizm, ale brnę dalej, bo jak zwykle ów pan, który ma dość znane nazwisko, mówi w rzeczywistości coś innego, niż było użyte jako „cytat” na którymś-tam portalu. Zadaje faktycznie to pytanie, ale jego późniejsza odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje, nie ukrywam. Brzmiało to w oryginale tak:

   „Trzeba sobie zadać pytanie, po co istnieje państwo? Po co ono w ogóle jest? Jako twór. Jest po to, aby mogła istnieć władza, czy jest po to żeby było na mapie, czy jest po to żeby było się o czym uczyć na lekcjach geografii? Otóż proszę państwa – nie. Państwo jest po to, by służyć obywatelom, by bronić obywateli, by realizować ich interesy, z których jednym z najważniejszych jest bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo i sprawiedliwość.”

   Trudno odczytać ze słuchu, czy po stwierdzeniu „Jest po to, aby mogła istnieć władza” jest kropka, czy dalszy ciąg zdania ze znakiem zapytania na końcu. A może jednak jest kropka? I wtedy odpowiedź zdaje się być jasna i prosta.

   Ale raczej nie; w tej wypowiedzi nie broni też państwa, broni tylko jego aroganckiego aparatu, który w imię wielokrotnie wycieranych o mordy funkcjonariuszy idei bezpieczeństwa i sprawiedliwości wiele może tym obywatelom zabrać w ich osobistej czy gospodarczej przestrzeni. I nieistotne z której partyjnej mafii akurat rządzą. Jak choćby w przypadku ostatnio opisywanej agonii spółki MGM, zamordowanej z zimną krwią przez bezideowy Urząd Kontroli Skarbowej. W imię bezideowego bezpieczeństwa (bo nie sądzę, że sprawiedliwości) wsadza do więzień ludzi, którzy konsumują lub tylko posiadają niekoncesjonowane używki. Lub grożą więzieniem tym, którzy za pomocą takich środków chcą się leczyć. Zdecydowanie w imię sprawiedliwości będziemy za chwilę już płacić podatek pogłówny, z którego finansowane mają być media rządowe. Nie interesuje mnie, który to rząd, bo nie interesują mnie te media, ale w imię sprawiedliwości będę musiał płacić kolejny podatek, by utrzymać tą medialną infrastrukturę, bo przecież nie za treści, z których nie korzystam. Nie wiem więc o jakich moich interesach mówił ów pan na państwowej uroczystości.

   Ale ten przemawiający funkcjonariusz poruszył temat odwiecznej dychotomii, w której ugięci pod przemocą i przymusem tracimy wybór: wolność czy bezpieczeństwo? Zostaliśmy zmuszeni do korzystania jedynie ze zbioru wartości powiązanych z bezpieczeństwem, często niestety nie osobistym, ale społecznym, publicznym, państwowym. Przed aparatem mającym zapewnić nam bezpieczeństwo nikt już nas nie broni. A do zbioru z zakresu wolności sięgamy często na własne ryzyko.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017, a_maciek

Polecane wpisy

  • Modelowe zawłaszczanie

    Zawłaszczanie obrazu czy słowa to bardzo ciekawy motyw codzienności politycznej i wbrew pozorom nie dotyczy on tylko czasów obecnych, wystarczy wspomnieć wielow

  • Gra o beton trwa.

    Obchodzimy dziś pierwszą tygodnicę katastrofy referendalnej. Tak, teraz już mogę napisać, że ludzie tworzący Komitet Referendalny też trochę zapracowali na tą k

  • Niedziela będzie dla nas, czyli żegnamy Lubawskiego

    Wojciech Lubawski jak zwykle stosuje kampanię, w której nie ma NIC merytorycznego. Tym razem broni swojej posady, publikując gdzie się da swoje banalne przesłan

Liczniki Popieram Anarchizm